Satanizm współczesny : Satanorium.pl

Podzielony tematycznie zbiór tekstów, zawierający eseje, tłumaczenia klasycznych tekstów, rozmaite opracowania bądź próbki poezji.
Miejsce przeznaczone dla zarejestrowanych użytkowników, służace dyskusji, wymianie poglądów, a także swobodnym towarzyskim rozmowom.
Pokaźny zbiór opisów symboli, jakie wykształciły się w świadomości zbiorowej na przestrzeni dziejów z naciskiem na symbole mniej lub bardziej związane z satanizmem.
Katalog miejsc w sieci, godnych polecenia i ciekawych. Zbiór został uporządkowany według kategorii, gdzie między innymi znajdziemy prywatne witryny użytkowników jak i duże portale tematyczne.
Czytelnia
Lectus
Rozdział najważniejszy
Satanizm dziś ciemna strona (młoty)
Dawno temu, kiedy pewna religia przestała już pociągać ludzi swoim jestestwem, powstała herezja. Ludzie odwrócili się od tej starej, już złej, religii, ku wspaniałemu novum. I tak powstała nowa religia, która początkowo zawierała wiele cech starej, ale one powoli zaczęły zacierać się, do tego stopnia, że zniknęły całkowicie. Efektem była nowa religia, nie mająca praktycznie nic wspólnego z tą starą, oczywiście, prócz korzeni, których i tak szybko się wyparła. Tak właśnie z judaizmu narodziło się chrześcijaństwo. Podobne zjawisko obserwowali nasi prapra...pra przodkowie, kiedy chrześcijaństwo wypierało kult pogańskiego Rzymu. Moi mili, tera widzimy to my. Chrześcijaństwo kończy się. Na zachodzie od dawna puste kościoły w niedziele przed południem, nikogo już nie dziwią. Na wschodzie…tzn. u nas, w Polsce, prawicowy rząd na siłę wali pieniądze w upadający katolicyzm i klerykalizm. Dodatkowo rozpadł się AWS, czyli realna ostoja polskiego katolicyzmu. To teraz, ale tak w ogóle motyw kończenia się religii jest naprawdę bardzo widoczny. Na tych poburzonych budynkach wielkiej niegdyś religii pojawiają się nowe kulty: New Age. Buddyzm pociąga i kusi swoją mistycznością, jak niegdyś chrześcijaństwo. Reinkarnacja stała się teraz częścią chrześcijaństwa, tak silnie, że bardzo pokaźna grupa ludzi łączy te dwa sprzeczne motywy religijne. Powstaje więc gówno…wykluczająca się wzajemnie religia, namieszana, pokręcona, jakby na to nie spojrzeć…no gówno, no co tu więcej mówić. Kościół to widzi i pompuje w to pieniądze, a zasoby ma spore. Pomińmy jednak jego zasoby i zajmujmy się satanizmem.

30 kwietnia, bowiem, roku pańskiego 1966 niejaki gruzino-rumuno-cygan Anton Szandor LaVey założył w San Francisco Kościół Szatana (Church of Satan). Wcześniej studiował okultyzm i tym podobne brednie. Jako mały Rumunek przyłączył się do grupy cyrkowej Clyde Beatteygo, gdzie nauczył się kilku sztuczek, które później określił jako Magia Szatana. W latach pięćdziesiątych założył Magiczne Koło, które skupiało podobnych jemu okultystów, wraz z nimi odkrył, że “[...] Magia jest najlepszym sposobem [...]” do budowania w sobie tego co pozytywne i twórcze. Tłumacząc na nasze, chodziło o to, aby podczas satanistycznego rytuału, poprzez oddanie się Szatanowi, który występuje nie jako diabeł, ale jako uniwersalny byt, jako synonim sił przyrody, co w pewnym stopniu upodobnia satanizm laVeya do racjonalnego, poprzez wprowadzenie odpowiedniego nastroju i podniecenia emocjonalnego, możliwe stało się oddziaływanie na ludzi. Teraz zajmuje się tym nauka. Możliwe, że w przyszłości, istota ludzka posiądzie taką możliwość, ale nie stanie się to na pewno na drodze podobnych praktyk.

Sam LaVey ogłosił się Czarnym Papieżem i opublikował stertę podobnych bzdetów jak osławiona “Biblia Szatana”, której najlepsza część załączam w niniejszej pracy. Musze jednak w pełni szczerze, że ów książka zrobiła na Mnie ogromne wrażenie i to dzięki niej stałem się wyznawcom. Szybko jednak odrzuciłem koncepcje Szatana jako absolutu, gdyż nie jest to zgodne z teorią ateizmu. Bowiem, moi mili, LaVey stworzył nową religię.

Ten rodzaj satanizmu propaguje te wszelkie zachowania, które pochwala satanizm racjonalny, z tym dodatkiem, że tworzy i dodaje doń tzw.satanistyczny rytuał. Jest to bowiem Magia…przynajmniej tak twierdził LaVey (zm.1990). Jednakże rytuału nie należy mylić z popularnie zwaną w kręgach laickich, czarną mszą. O ile parodia obrządku chrześcijańskiego, którą niewątpliwie jest czarna msza, koncentruje się na obrazie majestatu boskiego i dostarczeniu wielkich wrażeń jego uczestnikom, o tyle rytuał zwraca się ku innemu celu. Chodzi bowiem o dokonanie jakiś faktów, realnych faktów, drogą transcendentalnych akcji; nie chodzi więc o dokonanie bałwochwalstwa czy profanacji religijnych symboli czy samego religijnego obrządku, aktu. LaVey podkreśla, co jest bardzo ważne i co dodatkowo potwierdza fakt odrębności czarnej mszy od rytuału, że pergamin który ma zostać użyty do rytuału musi być pozyskany wyłącznie z owcy zabitej w celach konsumpcyjnych: “Pergamin stosowany podczas ceremonii – o ile ma odpowiadać poglądom satanistów dotyczącym składania ofiar - winien być sporządzony ze skóry owcy zabitej, co należy koniecznie podkreślić, na pożywienie. Żadne zwierzę nigdy nie bywa [podczas rytuału–przyp.Lectus] zabijane tylko dlatego, aby wykorzystać je w całości lub części do satanistycznego rytuału. Jeżeli nie ma możliwości uzyskania pergaminu otrzymanego z wcześniej zabitej owcy, wprowadzić można w zamian zwykły kawałek papieru”.

To właśnie fakt występowania w laveizmie (napotkałem na takie określenie w satanistycznych stronach internetowych) tzw.Magii Szatana jak i motyw pojmowania Szatana jako boga, pół-boga, jest faktem wyróżniającym ten rodzaj satanizmu od innych rodzajów satanizmu i innych systemów religijnych.

Obecnie doliczyć się można około 500 tysięcy wyznawców Szatana, w różnych jej wersjach, w USA. Nadal istnieje Church of Satan w San Francisco. Wyznawcy i członkowie zgromadzają się legalnie w jego siedzibie i odprawiają rytuały ubrani w komiczne czarne płaszczyki–pelerynki (dostępna jest też wersja w kolorze czerwonym), bawiąc się jednocześnie wężami. Czasami przebierają się za zwierzęta będące symbolami płodności: byki, kozły czy świnie, by wprowadzić jakieś urozmaicenia. Każdy kto chciałby zostać członkiem tej cyrkowej świty, może wysłać swoją kandydaturę do Kościoła Szatana na adres:

Church of Satan

Post Office Box 210666

San Francisco, CA 94121 USA

by za opłatą 100 dolarów stać się legalnym członkiem. Jeżeli się to komuś

podoba, to zapraszam, ale Ja z tym nie mam nic wspólnego.

LaVey, jako czarny papież, pozostawił po sobie całą hierarchię czarno-kościelną, będącą odbiciem hierarchii Kościoła Chrześcijańskiego. Mamy więc i czarnych kapłanów, biskupów itp. Nominacje rozdane zostały na lewo i prawo, w tym także i do Polski.

Satanizm LaVeya daje ludziom wiele cech pozytywnych, jak wyzwolenie się z okowów egzystencjalizmu teistycznego. Nadal jednak pozostaje religią, a religia ma to do siebie, że może zniewolić co słabsze to jednostki. Dlatego właśnie LaVey starał się zerwać z dotychczasowych poglądów na satanizm, np. wprowadzając poszanowanie życia. Jednakże, to wciąż religia, a ludzie lecą do religii jak muchy do światła. Efektem jest ich śmierć. Doskonałym tego przykładem jest niejaki Aleksander Crowley, inny wielki twórca satanizmu. Z jego właśnie logiki wywodzi się Kościół Szatana LaVeya.

Aleister Crowley powszechnie, w latach swojej czarnej świetności, znany jako “najbardziej zdeprawowany człowiek świata”. Nim zajął się szerzeniem ezoterii był wybitnym szachistą, alpinistą a nawet poetą. Urodził się 12 października 1875 r. w Leamington, w hrabstwie Warwickshire w Wielkiej Brytanii. Wychowywany był w rodzinie skrajnych kalwinistów, tzw. purytan. Będąc jeszcze głupiutkim dzieckiem, w ramach edukacji religijnej, zajmował się studiami nad Biblią. Po śmierci ojca opuścił dom rodzinny i wstąpił do rygorystycznej szkoły Braci Plymuckich skąd szybko wyleciał. Przeniesiony został do rozpustnej szkoły w Malven. Tam właśnie stwierdził, ze seks jest najlepszą drogą do osiągnięcia ezoterycznego wyzwolenia. Jego magiczna kariera zapoczątkowana została znajomością w roku 1888 z Julianem Bakerem z sekty “Złotej Jutrzenki”. W owej sekcie jego kariera szybko się rozwijała. Zbytnia jednak nonszalancja doprowadziła do tego, że w kręgach bardziej konserwatywnych został zniesławiony co spowodowało jego wydalenie z sekty. Niezrażony Clowley, bogatszy o nowe doświadczenia magiczne założył własną psycho-sekte: Opactwo Telemy, gdzie odbywały się orgie seksualne i krwiste rytuały, możliwe, że zawierające ofiary z ludzi. Jego największy dziełem była “Księga Prawa”. Widać w niej znaczny wpływ narkotyku, od którego Alek się uzależnił. Swoja “Księgę Prawa” napisał pod rzekomym natchnieniem egipskiego boga Horusa. Twierdził, że w dotychczasowej historii ludzkości przeminęły dwa wielkie etapy: eon Izydy i eon Ozyrysa, nawiązujące do epok panowania wielkich monoteistycznych religii. Teraz ma nadejść Eon Horusa, etap nowej ery, a on sam ma zostać wielkim prorokiem. “Księga Prawa” pisana jest w języku, który przypomina bardziej sprawozdanie z choroby niż wykładnie Prawa. Zawiera stwierdzenia typu: “[…] Zamknijcie ją, w szczelnym szkle, by dać dowód światu […]” czy “[…]Złóż w ofierze bydło, małe i duże: po dziecku. Tylko nie teraz. Dożyjesz tych czasów błogosławiona bestio, i ty Szkarłatna Konkubino jej marzeń!”. Tak dokładnie nie wiadomo o co chodzi. Podam jeszcze przykładowy cytat:

“[…]

33. Bądź gotów czmychnąć albo grzmotnąć!

34. Lecz twoje święte miejsce zostanie nietknięte przez wieki: chociaż ogień i miecz palić je będą i szatkować, to niewidzialny dom, który tam stoi, stać tam będzie do końca Wielkiej Równonocy; kiedy to Hrumachis powstanie, a ten o dwóch berłach zajmie mój tron i moje miejsce. Pojawi się inny prorok i przyniesie z niebios nowe rozgorączkowanie; inna kobieta wzbudzi żądzę i czcić będzie Węża; inna dusza Boga i bestia połączą się w ziemskim kapłanie; inna ofiara zbroczy nagrobek; inny król będzie królować; a błogosławieństwo już nigdy więcej nie będzie oddawane Owemu mistycznemu Panu o Sokolej głowie!

35. Połowa słowa Heru-ra-ha zwie się Hoor-pa-kraat i Ra-Hoor-Khut.

36. Tak prorok prawił Bogu:

37. Wielbię cię w pieśni -

Ja jestem pan Theb, i Ja

Natchnąłem przedniego mówcę z Mentu;

To dla mnie odsłania się zakryte niebo,

Samo-bójca Ankh-af-na-khonsu

Którego słowa są prawdą. To Ja przywołuję, Ja pozdrawiam

Twoją obecność, O Ra-Hoor-Khuit! Jedność najwyższa się ukazała!

Wielbię moc Twego oddechu,

Najwyższy i straszny Boże,

Który przynosisz dobra i śmierć

Aby się trzęśli przed Tobą: -

Ja, Ja ciebie wielbię! Zjaw się na tronie Ra!

Otwórz trakty Khu!

Oświeć trakty Ka!

Z Khabs wychodzą ścieżki

Aby mnie poruszyć albo uspokoić!

Aum! niechaj mnie napełni! […]”

Kończy się natomiast stwierdzeniem: “Studia nad tą księgą są zabronione. Mądrze jest zniszczyć jej egzemplarz zaraz po przeczytaniu. Ktokolwiek to zlekceważy, czyni to na własne ryzyko. Jest ono okrutne. Tych, którzy prawić będą o zawartości tej Księgi, unikać będą wszyscy, jak ośrodki zarazy”. Ci, którzy chcą go tłumaczyć cytowaniem z kontekstu, zapewniam, że tak właśnie wygląda cała “Księga Prawa”.

W jego mentalności olbrzymie miejsce miał także buddyzm, z racji tego, że był typową postacią fin de sicle. Obok “Księgi Prawa” znany jest także z “Magiji w teorii i praktyce”, “Magii Bez Łez” i “Dziennika maniaka narkotyków”.

W 1922 został wygnany z Włoch, gdy miejscowi nie mogli już na niego patrzeć i słuchać jego relacji z narkotycznych wizji. Ostatecznie pogrążony w nałogu heroiny zmarł 1 grudnia 1947. Nie osiągnął niczego, co można by nazwać sukcesem, w tym pozytywnym jego znaczeniu propagowanym przez satanizm racjonalny. Mimo, że mógł zostać szachmistrzem wybrał drogę, która doprowadziła go do zguby. Stał się ofiarą własnego dziecka, czegoś co można by nazwać satanizmem, ale w tym zdecydowanie negatywnym znaczeniu. To ludzie tacy jak Aleksander (później Aleister, aż wreszcie Baphomet) poprzez oddawanie się diabłu niszczą takie wyobrażenie o satanizmie jakie propaguje w “Satanizm dziś” i na Mojej stronie internetowej.

Z sekt typu Opactwo Telemy czy Devil House, wywodzą się ludzie typu Manson, Charles, zresztą. Ten czczący diabła psychopata, który zgładził wiele istnień ludzkich podczas wielce krwistych rytuałów. Jako przywódca Final Church wierzył, że on sam jest wcieleniem diabła oczekiwanym i zapowiadanym w Apokalipsie. Miał stanąć na czele całej tej maskarady zagłady i jako wielka szycha udać się miał do piekła, gdzie miał nadal maltretował grzeszników. Masakry dokonywane podczas jego rytuałów doprowadziły do osądzenia go przez wymiar sprawiedliwości. Podczas procesu powiedział: “[...] Nie oczekuje od was zrozumienia…[…]”, potem dodał, że oczekuje przyjścia potężniejszego od niego samego. Na pogrószkach i obietnicach rychłego końca świata się skończyło. Był dokładnym przykładem diabelskiej choroby. Podobnie jak niejaki Tex Watson, który z całym przekonaniem twierdził, że to właśnie on jest diabłem. Również i on dokonywał wielu rzezi wraz z podobnie walniętymi współtowarzyszami ścieżki diabła.

Cóż można powiedzieć o ludziach typu Crowley czy Manson. Oni nie budują tylko niszczą. O ile LaVeya można jeszcze ścierpieć, to tych kategorycznie nie. Niestety, bardzo wielu ludzi bierze za przykład Mansona czy Watsona i stara się postępować tak jak oni. Sami siebie nazywając satanistami niszczą kościoły i cmentarze. Właściwie są chrześcijanami, gdyż wierzą w Boga i diabła, ale oddają się temu drugiemu. Można wyprowadzić kilka tez podobnego zachowania. Po pierwsze, działania jako ‘zły’ jest łatwiejsze niż jako ‘dobry’. Łatwiej jest bowiem spalić kościół niż go wybudować. W współczesnej psychologii podobne zjawisko zwie się kompleksem Herostratesa – powtarzałem to wiele razy, ale i powtórzę jeszcze raz.

Drugą przyczyną takiego postępowania, zdaje się być sama religia. To właśnie ona produkuje takich degeneratów. Religia grozi piekłem, straszy mękami, ale i obiecuje. Z tym jednak, że żądne z tych postulatów, obiecywanych od szesnastu wieków na razie się nie spełnił. Teraz wiara jest już tylko biurokracją i ludzie jej nie rozumieją a więc nie obawiają się tak piekła jak było to lat temu pięćset. Skoro tak jest, to zdaje się, że rozumiemy już, czemu pytany ósmoklasista, dlaczego czci diabła, odpowiada: by mieć lepsze miejsce u boku Lucyfera.

Trzecią powodem takiej degeneracji również można doszukać się w religii, ale już nie w tej chrześcijańskiej, ale w religii jako takiej, jako w samym fenomenie. Rozchodzi się o to, że, jak pisałem wcześniej, zbliża się zmierzch chrześcijaństwa. Ten koniec religii widoczny już był za czasów Crowleya. Problem polega na tym, że albo ten twór będzie nadal pełzał po ziemi, ranny, powoli opadający z sił, zdechnie szybko lub zostanie dobity, wyparty, przez nową religię. Ci ludzie, typu Manson czy Crowley a w szczególności LaVey, właśnie to czynią. Widzą szansę dla nowych ruchów religijnych. Widząc ogromny popyt na podobne bzdurki ułatwiają ludziom to, poprzez wprowadzanie do swoich religii, licznych novum, jak akceptacja rytuału seksualnego, wolnej miłości czy nawet zbiorowej orgii. W skrajnych formach przerodzić się to może w degeneracje. Zapotrzebowanie na nową religię widać obecnie tak wyraźnie, że bliżej się temu nie trzeba przyglądać. Wchodzą nowe ruchy religijne jak New Age, satanizm (LaVeya) czy stare, na nowo odkrywane, jak kulty ogólno pogańskie, które nawiązują do przyrody. Można powiedzieć, ze przecież wyznawanie tych nowych kultów generalnie nie jest szkodliwa, ale to właśnie z nich rodzi się religijna dewastacja. Jakiś odsetek, słabych i niemądrych jednostek łamie się, poprzez swoją głupotę czy niezrozumiałość tematu. Można powiedzieć, ze tacy ludzie, słabi i głupi, równie dobrze mogli być gorliwymi, acz ślepymi wyznawcami chrystianizmu, ale przypadek czy otoczenie leciutko zepchnęły ich z dotychczasowej drogi, a poprzez dalsze pogłębianie tego bagna ludzkiej świadomości, stali się tymi, kim się stali. Właściwie mogli iść na ślepo w wiarę, jak nieraz obserwuje się wśród ludzi. Chodzą do kościoła, bo tak każe mama, tata, bo chodzą rodzice, brat, siostra, czy wujek i babcia. Odbębniają msze i są wolni. To są właśnie potencjalni czciciele diabła!

Wreszcie, sumując, można wyszukać czwarty powód, przyczynę zboczeń na rzecz czcicielstwa diabła. Zdaje się nią być te wszystkie wymienione wcześniej. Chodzi bowiem o słabość charakteru i chęć wybicia się poza tłum, bycia dostrzeżonym i docenionym, aby ludzie zwrócili na takiego delikwenta uwagę. Przykładem tego mogą być ostentacyjne zachowania czy ozdoby o zabarwieniu nieetycznym, z wyraźnym zwrotem przeciw Bogu, jak pentagramy czy odwrócone krzyże noszone na wierzchu. Do tego należy dodać brak moralnego wychowania zgodnie z prawami religii, która musi kształtować owych słabych młotów, co spotęgowane brakiem potwierdzenia faktu istnienia Boga daje negatywne efekty.

Można wyróżnić dwa stopnie owej, jak JA to nazywam, degeneracji. Jeden, pierwszy i mniej groźny, który ma możliwość przerodzenia się w drugi, o wiele bardziej już destrukcyjny. Pierwszy kończy się zwykle na napisach na murach typu: “Satan is my master” czy rzucaniem obelżywych słów w stronę katabasów. Zawierać może także rytuały zawierające ekscesy w postaci spalenia chomika czy innego zwierzaka. Tu następuje duża przerwa i rodzi się drugie zboczenie, kiedy miejsce chomika zastępuje człowiek. Potem idzie to już lawinowo.

Wielu satanistów, tych których w jakimś stopniu podziwiam i nie uważam ich za degeneratów, a wręcz przeciwnie, za tych, którzy nie szkodzą satanizmowi i dobrze o nim świadczą, odchodzi jednak od niego, z racji właśnie powyższych. Boją się zarówno zniesławienia, by nie zostać porównanym i utożsamianym z owymi degeneratami, jak i tego, że sprawdza się stwierdzenie, iż gówno zawsze pływa na wierzchu. Mówiąc o satanizmie rozumie się w większości ludzi typu Crowley i Manson. W rzeczywistości to My, chodź ukryci w cieniu skandalu, jesteśmy jego prawdziwym obliczem. Właściwie, możemy skoncentrować się tylko na sobie i nie zwracać naszej uwagi na podobnych, możemy odrzucić satanizm jako otoczkę i postępować tylko tak jak nakazuje nam nasze sumienie i sytuacja, nadal postępować satanistyczne, lecz bez używania tego słowa. Tak możemy, ale lepiej jest, wyjaśnić laikowi, co My rozumiemy przez satanizm i otwarcie nazwać naszą ideologię. To jest lepszym, się zdaje, rozwiązaniem. Jednakże tych laików jest wiele, więc i roboty jest pełno. Dlatego też pytanie, jak postępować z naszym satanizmem, pozostawiam bez żądnej odpowiedzi i niechaj każdy satanista wybierze taką wersje i taki sposób, jaki mu najbardziej odpowiada.

Niech więc wszystko pozostanie tak jak było, czyli po staremu. Nie każdy jednak na to się zgodzi. Ale, to jest walka z wiatrakami, Ja też walczyłem. Trzeba to jasno stwierdzić. Chciałem, by ludzie z Mojego otoczenia znali moją filozofie, która ich odstrasza samą tylko nazwą. Łudziłem się, że coś wskóram. Muszę jednak się przyznać, że coś to daje, ale wystarczy zmienić środowisko lub rozszerzyć je, a wszystko zaczyna się od nowa.

Starajmy doskonalić się, zdobywać wiedze i umiejętności, ale przede wszystkim starajmy zdobywać się pieniądze…i kobiety.

Z poważaniem, z wyrazami podziękowania za przeczytanie Moich notatek, z wyrazami szacunku, dla tych wszystkich, którzy mają o Mnie dobre zdanie, mimo iż jestem satanistą, dla tych wszystkich, którzy pozostają przy satanizmie racjonalnym lub Laveyowskim, którzy pragną tego co Ja…

Lectus

…kocham Was za to wszystko…

[…] i koniec

Ap 22,13

Załącznik I – A.S.LaVey “Biblia Szatana” [Prolog i Księga I]

Załącznik II – Załącznik II – Aleister Crowley – “Księga Prawa” [wprowadzenie]

Wróć