Satanizm współczesny : Satanorium.pl

Podzielony tematycznie zbiór tekstów, zawierający eseje, tłumaczenia klasycznych tekstów, rozmaite opracowania bądź próbki poezji.
Miejsce przeznaczone dla zarejestrowanych użytkowników, służace dyskusji, wymianie poglądów, a także swobodnym towarzyskim rozmowom.
Pokaźny zbiór opisów symboli, jakie wykształciły się w świadomości zbiorowej na przestrzeni dziejów z naciskiem na symbole mniej lub bardziej związane z satanizmem.
Katalog miejsc w sieci, godnych polecenia i ciekawych. Zbiór został uporządkowany według kategorii, gdzie między innymi znajdziemy prywatne witryny użytkowników jak i duże portale tematyczne.
Czytelnia
Naamah
Klon - to samo, a jednak coś innego (genetyka)
Właściwie, to nikt do tej pory nie udowodnił, czym (a może kim?) tak naprawdę jest klon. Nie zostało dowiedzione powszechnie panujące stwierdzenie, że nasza replika może nie mieć cech typowo ludzkich. Wydaje mi się, że nikt nawet nie brał tego problemu poważnie i nie spróbował podjąć się tego wyzwania. Być może zawiniło tu szufladkowanie, które w dużej mierze przyczyniło się także do tego, iż nie zastanawiamy się nad tym, iż możliwe, że stworzyliśmy odrębny gatunek. Większa część społeczeństwa boi się nawet myśleć o takiej opcji do wyboru, w wyniku, czego nasuwa się pytanie, czy ludzki lęk przed klonowaniem jest słuszny i poparty racjonalnymi argumentami? Czy skoro stworzyliśmy odrębny gatunek, to czy możemy nazwać się bogami i tym sposobem wejść na wojenną ścieżkę, a za przeciwnika mieć Kościół? Czym jest życie, skoro nawet szary i wobec ogólnej materii nic nie znaczący człowiek może ingerować w wizję świetlanej przyszłości Boga i, tworząc żywe istoty, ją niszczyć? Gdzie jest kres ludzkiego poznania i czy stworzenie klonu przyczyni się do odnowienia paktu człowieka z odwiecznym prawem natury, w którym wygrywa silniejszy i lepiej przystosowany gatunek, którym może okazać się klon? W tej oto rozprawce postaram się odpowiedzieć sama sobie na powyższe pytania. Czy mi się uda? Cóż, zobaczymy.

Pierwszą rzeczą, którą mogę śmiało przedstawić jest niewątpliwie moja opinia na temat klonów, a więc... Według mnie nie będą to istoty identyczne, przyczyniające się do stabilności społeczeństwa, ani też do szerzenia się monotonii. Zaprzeczam także powszechnie panującej opinii, która głosi, że nie będą miały one uczuć, ani też nie będą specjalnie myślały i wyróżniały się spośród siebie inteligencją. Nie będzie to społeczeństwo doskonałe, gdyż każda nacja ma swoje słabe strony i znacznie odbiega od ideału. Nie stworzy ono perfekcyjnego świata, w którym ścisłość, dokładność i linie proste będą obowiązywały na porządku dziennym. Możliwe, iż będą one podzielone na swego rodzaju grupy, czy- jak kto woli- małe społeczności, w których każda istota będzie miała z góry określone miejsce, pozycję społeczną i rolę do spełnienia. Niech mi ktoś powie, dlaczego niby jakaś pojedyncza jednostka miałaby narzucać komuś cel do spełnienia w życiu, z góry określając jego zamiary i marzenia, których być może podejmie się spełnienia i urzeczywistnienia w przyszłości? To niedorzeczne i nienormalne, choć każdy ma zupełnie inne pojęcie normalności, zachowanie może przyczynić się do niewłaściwego postrzegania świata, życia i otaczającej nas przestrzeni. Wydaje mi się, iż przewidywanie przyszłości powinniśmy zostawić osobom, w tej kwestii kompetentnym, natomiast, jeśli chodzi o problem sfery duchowej i emocjonalnej, to chyba już nie pod ten adres...Przecież są jeszcze telefony zaufania, czy chociażby prywatny gabinet...Lęk jest typowo ludzkim odruchem na coś, co do tej pory było nam całkowicie obce, nieodkryte i niezbadane. Są pewne uczucia, które przy okazji jego występowania towarzyszą nam i nigdy nie pozostawią nas w spokoju. Chociażby pytanie, czy znam może to jedyne w swoim rodzaju podniecenie nie wynikające z żadnych przeżytych rozkoszy cielesnych i ową ciekawość niezmiennie towarzyszącą temu? Oczywiście, że znam, lecz, niestety, nie przed przedstawionym wyżej problemem, nie przed nim, czego oczywiście nie żałuję i jeszcze przez długie lata nie będę.

Życie... Czym właściwie ono jest, że dajemy je i zabieramy zupełnie bez powodu, wyraźnie określonej przyczyny? Nie można robić jednego, nie krzywdząc przy tym innych ludzi. Podobnie jest z klonowaniem. Jest tyle samo jego zwolenników, co przeciwników i choćbyśmy stawali na głowie, to jednak nie zmienimy tego. Możliwe, iż dysponując i rozporządzając życiem (niestety, nie mogłam znaleźć innych słów), czujemy się niczym Bóg w chwili tworzenia świata. Może przyświecają nam naprawdę archaiczne cele i wizja świetlanej przyszłości, lecz nie można niczego udoskonalać. Faktem jest, iż nawet akt tworzenia nie przebiegał doskonale, a i cel (chyba nie miał być taki) daleki jest od ideału. Pamiętajmy jednak, że natury nie da się poprawić. Człowiek jest zbyt skomplikowaną jednostką, aby wszelkie wewnętrzne, czy też zewnętrzne, nierówności w nim wygładzić. Klony nie urzeczywistnią naszego marzenia o doskonałości, gdyż to my musimy się zmienić, a nie stwarzać swoje kopie, które na domiar złego nie wiemy, jak wypadną. Może przecież okazać się, że w znacznie większym stopniu odbiegać będą od zamierzonego przez nas perfekcjonizmu niż my. To co nowe, nie musi oznaczać, że lepsze (pomijając kwestię samochodów). Wracając do tematu, w dalszym ciągu zajmuję to samo stanowisko, co poprzednio- nikomu nie wolno decydować o życiu i śmierci przypadkowego osobnika (a w tym wypadku klonu), oraz wedle własnego uznania nie można rozporządzać cudzym życiem. Każda istota żyjąca, nie ważne, czy poczęta w powszechnie praktykowany sposób, czy też wyszła z probówki, ma prawo do wolności osobistej, wolności słowa, wyznania, itp. Możliwe, iż komuś moja opinia może wydać się do tego stopnia beznadziejna, że spróbuje ją podważyć, ale jak już wcześniej wspomniałam to nie mój problem.

Czy coś pominęłam? Ach tak, matka natura wzywa...Cóż, zdominowanie słabszego gatunku przez silniejszy jest w zasadzie normalnym, lecz jakże przykrym zjawiskiem w przyrodzie. Sprawa ta nie podlega wszelkiej wątpliwości, lecz czy na pewno? A właśnie, że nie!!! Co by było, gdyby...? (gdybanie czas zacząć) No właśnie, co by było, gdyby klony okazały się pod wieloma względami doskonalsze od swych twórców, wykazywały więcej cech przystosowawczych do wielu różnych środowisk, były bardziej odporne na wszelkiego rodzaju infekcje i drobnoustroje, itp.? Sądzę, iż w środowisku ludzkim zrobiłoby się dość nieciekawie, a nawet nieprzyjemnie. Jakby to ująć w kilku słowach? Byłoby źle... Myślę, że każdy z nas boi się takiego obrotu sprawy i tym sposobem, choć podświadomie, zrażamy się do klonowania.

Przyszedł czas na wniosek, którego sformułowanie zajmie mi nadzwyczaj mało miejsca. Ktoś, kto ma podobny sposób myślenia, co ja, nie powinien mieć z niczym problemów (no, prawie z niczym...). Dla innych napiszę jeszcze tych kilka nędznych słów. Otóż wniosek zawarty jest w całym tekście, a właściwie, to on je tworzy. Był obecny we wszystkich przeczytanych przez Was linijkach. Prawda jest taka, że ponad trzysta lat temu ktoś wypowiedział już tych kilka najmądrzejszych w historii ludzkości słów. Mógł on być jedynie pewny tego, iż wątpi we wszystko, a jeśli wątpi, to myśli, a jeśli myśli, więc jest istotą myślącą, czyli jak sam to ujął:”Cogito, ergo sum”. Był nim Rene Descartes. Podobnie jak on wiem, że nic nie wiem i tylko tego w życiu mogę być całkowicie pewna. Są to słowa, które stanowią całkowite dopełnienie powyższego tekstu. Jakby na to nie patrzeć, jest on tylko nic nie wartymi domysłami, a może i nawet nie tym, więc pozwólmy historii dalej rozwijać skrzydła, a to czy moje nieskładne brednie okażą się prawdą, cóż, to już czas pokaże...

Wróć