|
przekład: Dariusz Misiuna
Z każdym uderzeniem ziemi wirowego tańca rodzi się... “ ” chwilowy zlepek cząsteczek posiadających przejściową zdolność rozumienia-dostrzegania-doświadczania swego miejsca w spirali ewolucji. Taki organizm, takie zdarzenie wie dokładnie, gdzie się znajduje w trwającym od miliarda lat balecie. Może prześledzić dzieje dezoksyrybonukleinowego drutu (którego jest przewodnikiem i prądem). Może doświadczyć następnej chwili w całej jej znaczeniu. W miliardzie miliarda znaczenia. Dokładnie tam. Powiada się, że niektórzy z boskich jasno-widzów posiadają tę wyjątkową umiejętność. To właśnie ich nazywa się i zabija różnorakimi nazwami. Większość z nich pozostaje w ukryciu; przelatują przez życie jak płatek śniegu przed tęczówką co spada na ziemię w miłosnym pocałunku eksplozji zniszczenia. Nikt nie słyszy ich pomruków "Och, tam" w chwili wstrząsu. Ci ludzie, ci " e" wiedzą o swoim istnieniu w ten sam sposób, co cząsteczki nuklearnego trapezu świadome swej obecności. Poruszają się zbyt szybko, by nadać sobie i innym nazwy. Takich ludzi nie da się bardziej precyzyjnie i mniej głupio opisać niż przy pomocy równań opisowych fizyki nuklearnej. Nie znaczą mniej ani więcej w grach kulturowych życia niż elektrony w grze w szachy. Są obecni, choć nie można ich zauważyć i sklasyfikować. Istnieją na poziomie ponad czernią i bielą planszy szachowej. " " proces nie posiada funkcji, lecz może służyć jako funkcja w naszych grach edukacyjnych. Można się nim posłużyć w nauczaniu. Ot tak. Weź jabłko i rozkrój je na pół. Cienki czerwony obwód otacza jasny lśniący miąższ, a w samym środku znajduje się czarna pestka. Przyjrzyj się tej pestce. Jej funkcja znajduje się poza twoimi grami, lecz możesz wykorzystać jej własności. Możesz wykorzystać pestkę. Pestka może cię czegoś nauczyć. Jeśli dowiesz się, jak jej słuchać, pestka nauczy cię swej pieśni. Bóg się wciela, ,, ,,, uczy w ten sposób. Można się od nich nauczyć, jak od złapanego w ręce płatka śniegu. Kiedy wypowie się przekaz, utraci się go na zawsze. Kiedy pozna się przekaz, już się go nie dowie. Pestka staje się potrzaskiem. Płatek śniegu kroplą wody na ręce. Mądrość wciela się nieustannie eksplodując w przepięknej formie tanecznej. Jak oko złapanej ryby, co patrzy martwo, umierając w twoich dłoniach. Jak wirus raka, co powoli rozkłada boskie piękno schwytanych tkanek. Teraz i kiedyś " " kwiat pęka w pieśni, w słowach, "xywprhd", "P-8g@cap", "ewol." Przekaz jest zawsze ten sam, chociaż dźwięk nabazgranej rumby znaków ciągle się zmienia. Przekaz jest einsteinowskim równaniem odczuwanym jak orgazm. Wąż wspina się po kręgosłupie, grzybowy lotos rozwija się w czaszce. Czy jeśli powiem ci, że przekaz pestki jabłkowej przypomina brzmienie indyjskiej fletni, przestanę na niej grać? Tajemnica " " polega na tym, że na zawsze musi pozostać tajemnicą. Kiedy pozna się mędrca, utraci się jego przekaz. Złapany płatek śniegu zmienia swój kształt. Można w ten sposób zrozumieć sztuczkę Bożego wcielenia. Wiruje w przestrzeni nie rozpoznany. Kiedy uchwyci się go w działaniu, rozpływa się w rękach. (Przekaz zawiera się wtedy w kropli wody, tyle że wymaga innych ram nieskończoności.) Znakiem " " jest zmiana i anonimowość. Kiedy starać się będziesz wielbić go, uświęcać, czcić, podziwiać, ubóstwiać wcielać, zabijesz go. W ten sposób Faryzeusze tańczyli swój radosny taniec. Chwała im za to! To chrześcijanie zabili Chrystusa. Kiedy bowiem wymyśla się symbol, nadaje się " " nazwę i zabija jego trwanie, sprowadzając go do własnych celów. Mówienie o Buddzie, Chrystusie, Lao-Tse, (chyba, że przypomina to wytrysk, nagły wydech ekstazy, taki jak "Och!" "Ach!" "Aj!" "Cha, cha, cha") jest czymś brudnym, mordem na żywym Bogu, zamknięciem go w prezerwatywie, wsadzeniem go pod mikroskop, sprzedaniem dla zysku z kolekcji okazów. Wcielenie nie ma funkcji. A jednak pociąga za sobą ciężki oddech ekstazy. "Och!" "Ach!" "O Boże!" "Jezu!" Niekontrolowany fantastyczny śmiech. Dość! I co z tego? Silny wytrzeszcz cudu. Okropny! Przerażający! Przypisy: l Przedruk z Psychedelic Review, nr 9,1966. |